Muszę przyznać, że ostatnio temat nowej wersji przeglądarki od Microsoftu jakoś mnie specjalnie nie poruszył. Wyszedłem ze słusznego bowiem założenia, że przeglądarka Internet Explorer nigdy nie będzie tak dobra, żeby dało się z niej korzystać bez zgrzytania zębami - nigdy nie doścignie czołówki. Słyszy się oczywiście o różnych nowinkach, takich, że nowe IE osiąga zgodność 99% ze standardem HTML5 i o jakichś niebotycznych wynikach testów wydajnościowych, jednak w głównej mierze to jedynie marketing, bo standardowe i wiarygodne testy nie są tak dla Microsoftu wspaniałomyślne (HTML5 Test i HTML5 Parser Detection).

W każdym razie, to co mnie ostatnio zainteresowało i było jakby przyczyną do napisania niniejszego wpisu była informacja o nowym wydarzeniu w lokalnym światku Microsoftu – “Dzień HTML5”. Muszę przyznać, że przez całą minutę byłem mile zaskoczony i nawet chciałem się wybrać, ale potem zobaczyłem agendę spotkania (najzabawniejsze, że technicznego) i stwierdziłem, że lepiej na nazwę pasuje “Dzień IE9”, bo jakby tylko o tym jest cała konferencja (w tle kilka słów na temat różnych bajerów związanych z CSS3, które wreszcie zaimplementowano oraz do tego canvas, SVG, video i audio i do tego kilka nowych znaczników). A, że IE nie znoszę, to nie mam ochoty tracić całego dnia na słuchanie o nim.

Poza tym, nie wiem kto wymyślił tę nazwę skoro najnowsza wersja kandydująca IE w dalszym ciągu nie potrafi poprawnie parsować HTML5. Dla zainteresowanych analiza nowości w IE9 opracowana przez Paula Rogeta z Mozilli: Is IE9 a modern browser? i kilka problemów zauważonych przez człowieka o nicku mudimba na deviant arcie. A jeszcze co ciekawsze nawet najnowsza wersja kandydująca jest nieodporna na prościutki i poprawny kod HTML, który bez większych problemów zabija każdą wersję Internet Explorera. Jak masz IE to nie klikaj: Crashie.

W każdym razie cieszę się, że pojawia się nowa wersja przeglądarki, która będzie stopniowo zastępować poprzednie wydania. Cieszę się jako web developer, że wreszcie Internet Explorer w znacznej mierze obsługuje standard HTML4 i CSS2 (CSS contents and browser compatibility), więc nawet proste i intuicyjne designy będą wyglądały przynajmniej przyzwoicie nawet na przeglądarce od Microsoftu. Ale trochę to dziwne, że firma z Redmond tym sukcesem się nie chwali i nie reklamuje… no cóż ;] Tak nawiasem mówiąc, Microsoft z każdą wersją przeglądarki zmienia zupełnie motyw przewodni kampanii reklamowej. Poprzednia wersja – 8 – miała hasło przewodnie “kobieca przeglądarka”, czy jakoś tak i straszyła nawet na billboardach przy Katowickiej (aż dziw, że nie zwiększyła się jakoś radykalnie liczba wypadków w okolicy; choć może nie ma oficjalnych statystyk xD). Wersja 9 – reklamuje się jako w pełni zgodna z najnowszymi standardami i wysoką wydajnością. Z ciekawości aż poszukałem co było mottem wersji 7. Pewnie nikt nie pamięta, bo to były zamierzchłe czasy, ale szło to tak: “Internet Explorer 7 makes surfing the web fundamentally safer by offering greater protection against viruses, spyware, and other online risks” (tutaj nieco pomogło Google i jego cache). Ja za to się zastanawiam jak na język marketingowy Microsoft przetłumaczy motto wersji 10 – “wreszcie naprawiliśmy błędy w implementacji HTML5 oraz dodaliśmy nowe części specyfikacji, którą w poprzedniej wersji olaliśmy”.

Być może jakoś trywialnie – “jeszcze nowsza, jeszcze lepsza, jeszcze bardziej kobieca”. xD Z racji iż wszyscy szaleją i się niesamowicie podniecają dziewiątką, ja także postanowiłem się nieco przyczynić do propagowania dobrych wieści z przeglądarkowego światka i zrobić kilka banerów o Internet Explorer 9. Dostępne są poniżej. Enjoy!

IE9

ie1

Faktycznie nie do zastąpienia… w szczególności po reinstallu systemu ;]