Jakoś dziś mija okrągły rok od momentu, jak wprowadziłem się do mieszkania w Warszawie i zmieniłem swój tryb życia na nieco bardziej miejski. Nie przepadam za wspominaniem i organizowaniem rocznic, bo na ogół o nich nie pamiętam, a z drugiej strony często mi się po prostu nie chce, ale – pierwszy okrągły rok poza domem jest dość wiekopomnym momentem w życiu. Szkoda tylko, że nie we własnym mieszkaniu, ale to może kiedyś (choć prędzej pewnie sprawię sobie domek w Norwegii niż kupię M4 w Polsce za własne, ciężko zarobione pieniądze ;/)

Skoro już piszę o życiu w mieście to może warto wspomnieć o tym i owym. Mianowicie dzielnica, z którą jestem od dłuższego czasu już związany (11 miesięcy) – Ochota, a dokładniej Stara Ochota – bardzo przypadła mi do gustu. To takie przedmieścia ale w centrum miasta o bardzo dobrych połączeniach komunikacyjnych z resztą metropolii (może z pominięciem Targówka) i przy drogach wylotowych w kierunku Żyrardowa, z którego zdarzyło mi się pochodzić. Ochota jest także bardzo czystym miejscem i niezbyt ludnym (w porównaniu np. do Śródmieścia, Woli, czy też Pragi Południowej). W mojej okolicy szczególnie można byłoby jeszcze wymienić bardzo dobre biblioteki publiczne (klimatyczne i ze sporymi zbiorami książek oraz innych multimediów), bardzo przyjemny OSIR na ul. Rokosowskiej (gdzie zdarza mi się pływać i ćwiczyć na siłowni) oraz najlepszy park w mieście – park Szczęśliwicki ze świetną górką (152 metry, co przy średniej wysokości Szczęśliwic daje aktualną wysokość 42 metrów; warto przy okazji wspomnieć, że górka powstała w latach 60-70 przez zasypanie piachem wysypiska śmieci – to coś czego się ostatnio dowiedziałem, a co mnie mocno zaskoczyło).

Ten rok był też dość ciekawy nawet z pominięciem całego zamieszania z przeprowadzkami i próbami zaklimatyzowania się w nowym miejscu. W tym czasie poznałem i znienawidziłem platformę Microsoft Sharepoint, co tak na prawdę uważam za bardzo duży plus. Zanim zacząłem pracę z “nowatorskim oprogramowaniem Microsoftu dla biznesu”, dość mocno ceniłem sobie platformę .NET i nowe wymysły firmy z Redmond. Teraz zaś, widząc jak działa obecny model marketingowy i dystrybucyjny oprogramowania od M$ zainteresowałem się rozwiązaniami open-source i od tej pory staram się regularnie ich używać, często z nimi eksperymentować. Ponadto dość dużo nauczyłem się na temat samej informatyki w biznesie i wypracowałem sobie pewien standard pracy w otoczeniu biznesowym, który staram się stosować przy aktualnie prowadzonych projektach. Czy ze skutkiem – przekonamy się po pewnym interwale czasu. Ostatnie zaś wydarzenie – napisanie i obrona pracy inżynierskiej (o której kilka słów wspomniałem w poprzednim wpisie) na ocenę bardzo dobrą poskutkowało uzyskaniem przeze mnie wyższego wykształcenia oraz tytułu inżynierskiego.

Jak widać ostatni rok obfitował w wydarzenia i sporo nowości; ale o wiele ciekawiej zapowiada się najbliższa przyszłość. Do wakacji w planach jest wykonanie sporego systemu biznesowego (o którym także pojawi się sporo szczegółów na blogu oraz sporo wpisów na temat wykorzystanych i stworzonych technologii), a w same wakacje planuję miesięczny rajd po Europie. Jak to mawiał Owsiak – ‘Oj, będzie się działo!’ ;]

W ramach podsumowania należałoby podziękować osobie, bez której sporo z powyższych nie byłoby w ogóle możliwe – Razowi (masz słodkie podziękowania :))